Wyższy poziom renowacji mebli na warsztatach w NEO

903 Wyświetleń komentarzy 21

Kiedy masz za sobą kilkanaście, a może kilkadziesiąt odnowionych mebli, różne przygody z ich wykańczaniem, starcia z kołatkami, plamami na bejcy i żółknącym lakierem, przychodzi taki moment że chcesz wejść na wyższy poziom, uporządkować swoją wiedzę, a nawet – kto wie – może rzucić wszystko w cholerę i otworzyć pracownię?

Jeżeli pogodziłaś się z tym, że na starocie, narzędzia i chemię do mebli wydajesz więcej niż na ciuchy lub rozrywkę, kiedy widzisz, że renowacje pochłaniają cały Twój wolny czas, a nawet w pracy po cichu oglądasz filmiki na youtube i podziwiasz udane metamorfozy – ten artykuł jest dla Ciebie.

Dziś świat zwariował na punkcie przywracania do życia różnych meblowych staroci – w Polsce triumf święcą meble z okresu prl i tzw. styl mid-century modern, do łask wracają meble art deco i stare rustykalne meble wiejskie czy ściągane z zagranicy „ludwiki”. Wiele z nich to nie są żadne antyki, to po prostu stare meble, którym chcemy przywrócić dawny wygląd lub dodać nowoczesnych akcentów.

Pracownia NEO 

Pisząc artykuł o miejscach, w które warto wybrać się z zamiarem odnowienia lub stylizacji mebli trafiłam na pracownię NEO z Łodzi i jej głównodowodzącego Wojciecha Bednarka. Kilka szybkich maili w sprawie szczegółów kursu i oto wylądowałam w samym centrum Łodzi. Pracownia mieści się bowiem w podwórzu zielonej kamienicy przy Piotrkowskiej 92.

Zanim napiszę o samej pracowni i surviwalowym kursie, który tam przeszłam, parę słów o samym Wojciechu. Jeżeli wszyscy konserwatorzy są takimi barwnymi ptakami, to ja zapisuję się do ich związku zawodowego albo cechu, będę nawet płacić składki, byleby zapraszali mnie na imprezy. Wojtek to postać, której nie zapomnicie. To człowiek z sercem i pedagogczną duszą na dłoni. Od razu wyciągnie ją do Ciebie i każe mówić sobie na Ty, nawet jeżeli będziesz 65-letnią byłą dyrektorką liceum na Bednarskiej. To człowiek z misją i głęboką pasją do starych mebli. Z wykształcenia historyk sztuki, konserwator, artysta malarz i rzeźbiarz, znawca rynku antyków. Przyznajmy – to może przytłaczać, a nawet paraliżować, bo co my biedne etatowe istoty lub matki na wychowawczym, które chcą zmienić swoje życie, możemy zaoferować? Otóż możemy i to bardzo dużo – jeżeli kochasz i szanujesz stare meble, masz w sobie pokłady cierpliwości i wolę walki (wyćwiczoną skądinąd w korporacyjnych zagrywkach), a przy tym umiesz trochę kalkulować, to możesz odnieść sukces w branży. Że o satysfakcji i pasjonującym zajęciu nie wspomnę.

Małgorzata Budzich i Wojciech Bednarek

Rzemiosło jest jednym z najpiękniejszych zawodów świata. Nic tak nie wycisza, nie przywraca spokoju ducha, nie układa myśli we właściwych torach, jak zajęte ręce i wolna głowa. Ten stan skupienia przywraca odpowiednią perspektywę. Każdy kto miał okazję podłubać w samotności przy meblu, rowerze, samochodzie, maszynie do szycia – wie o co chodzi. Cały czas jestem pod wrażeniem książki Joanny Bator pt. „Purezento” (o której wspominałam przy okazji stylizacji tej szafki), w której główna bohaterka ucząc się skomplikowanej techniki kintsugi składa na nowo swoje życie wraz z ceramicznymi skorupami. Taka właśnie magia dzieje się, gdy poświęcasz uwagę rzemiosłu – dla wielu osób staje się terapią w ich pogmatwanym życiu.

Kilka słów o rynku renowacji

Jeszcze kilka lat temu renowacja mebli była wiedzą tajemną, zdobywaną na wydziałach ASP i konserwacji sztuki. Dziś rynek znacznie się poszerzył, bo poza antykami z krwi i kości, takimi co nawet będziesz się bać położyć obok szlifierkę, żeby przypadkiem się nie włączyła i nie uszkodziła forniru, modne stały się stare meble z drugiej połowy XX wieku. Pojawił się popyt na samodzielną renowację, a stare meble PRL trzymane na strychach sprzedają się jak świeże bułeczki. Równolegle rozwija się rynek małych pracowni – ludzie rzucają swoje dotychczasowe zajęcia, dokształcają się i robią to, co ich najbardziej pasjonuje. Jeżeli też o tym myślisz, powinnaś poważnie rozważyć ofertę pracowni NEO. Spod skrzydeł Wojtka wyszło już kilku amatorów, którzy działają na tym rynku. Wojtek jest skarbnicą wiedzy i doświadczenia, jeżeli chodzi o utrzymywanie się z renowacji mebli.

Kurs renowacji mebli ANTYCZNYCH

Pracownia NEO specjalizuje się w antykach, dokonuje renowacji naprawdę starych sprzętów na zlecenie muzeów, więc nastaw się, że będzie o antykach z wysokiego C. W konsekwencji dowiesz się przede wszystkim o królewskich technikach renowacji mebli jak politurowanie, wyczernianie, intarsja, mazerowanie (technika zdobienia imitująca usłojenie drewna), a także o fornirowaniu i uzupełnianiu ubytków w drewnie. Nie będzie natomiast nic o lakierowaniu, bo to jest współczesny wynalazek, którego nie należy kłaść na żaden antyczny mebel (jedna z tez Wojtka, przygotuj się na więcej kontrowersji).

Dla mnie osobiście weekend w Łodzi był trochę jak wejście do innego świata. Obwąchałam nieco atmosferę pracy z antykami i zobaczyłam meble, z jakimi nie spotykam się na co dzień w swej hobbystycznej aktywności po godzinach. Miałam okazję zwiedzić dom i magazyn prawdziwego pasjonaty antyków (ojca Wojciecha) i szczęka mi opadła, bo takiego nagromadzenia mebli, lamp, bibelotów z różnych epok chyba nie widziałam.

Ale ad rem – czego dowiesz się na kursie?

Politurowane mebli – must have

Na kursie poznasz przede wszystkim wiele tajników politurowania. To podstawowa technika renowacji dawnych mebli i must have dla każdego, kto chce zająć się tym rzemiosłem na poważnie. O politurowaniu jest sporo informacji w internecie, ale dopiero samodzielne próby pod okiem specjalisty plus na bieżąco uwagi o mieszaniu politury, przygotowywaniu tamponu, kolejności prac i technice nakładania dadzą Ci poczucie, że już wiesz o co chodzi. Stara dobra technika nauki: uczeń-mistrz zawsze działa najlepiej.

Przygotowywanie tamponu z płótna i kłębków waty

Zacieranie pumeksem żeby wypełnić drobne ubytki

politurowanie mebli warsztaty renowacji mebli

Mieszanie płatków szelaku ze spirytusem

Na zdjęciu obok już gotowy mebel – politura jak lustro, w którym odbijają się szafki i można prawie zrobić makijaż.

Wstawki z forniru

Podczas kursu nauczysz się robić wstawki z forniru. Szkielet starego mebla bardzo często był robiony z drewna iglastego, a tylko wybrane elementy obkładane lepszej jakości fornirem z dębu, mahoniu, orzecha czy olchy. Cienkie płaty forniru są niestety podatne na uszkodzenia, dlatego to także jedna z podstawowych umiejętności – uzupełnić lub ostatecznie wymienić.

Miałam okazję zrobić wstawkę w tej oto szafce na klucze i powiadam wam, że wiele jeszcze przede mną wstawek zanim zrobię to dobrze. No i wiem już co to znaczy młotkowanie forniru:).

Jedna ważna uwaga przy tej okazji – jeżeli usuwacie stare warstwy forniru – nie wyrzucajcie ich! Przydadzą się kiedyś na pewno przy innych projektach; dawniej robiło się cienkie forniry o grubości 0,2 lub 0,3 mm, dziś dostaniemy nowe dużo grubsze, ale niestety wstawki z nich zrobione nie wyglądają najlepiej i kłują w oczy swoją nowością.

Intarsja i inkrustacja

Skoro już pokazałam moją szafeczkę na klucze, to kilka słów o intarsjowaniu i inkrustowaniu. Ta szafeczka jest inkrustowana macicą perłową, co jest niezwykle precyzyjną robotą i dziś ze świecą można szukać ludzi, którzy to potrafią. Podobnie rzecz ma się z intarsją (czyli robieniem dekoracji na meblu przy użyciu innych gatunków drewna, począwszy od prostej szachownicy a skończywszy na finezyjnych motywach roślinnych czy zwierzęcych). Nie wiem jak wy, ale mi takie tematy działają na wyobraźnię i strasznie chciałabym zrobić coś z użyciem tej techniki. Taka możliwość istnieje podczas kursu, mi niestety nie udało się ze względu na jego skróconą wersję i brak czasu.

Tylko prawdziwa perełka sklei to co trzeba

Na kursie pokochasz klej o nazwie perełka i dowiesz się, dlaczego wikol, co do zasady, nie jest klejem dla renowatorów. Podobną rewolucję myślową Wojciech zrobi Ci w temacie się żeli do czyszczenia powłok, lakierów, bejc i innych środków. Sprzeda też parę patentów, czym pozbyć się drewnojadów, gdzie najlepiej kupować spirytus czy szelak, albo w czym najlepiej mieszać politurę (i dlaczego koniecznie flaszka po wódce).

Klej świetnie sprawdzil się przy podklejaniu brzegów stołu:

warsztaty renowacji mebli politurowanie

Oprócz wstawek z forniru perełka była niezastąpiona przy wykonywaniu drewnianej wstawki w nodze mojego warsztatowego stołu. Spory fragment na rogu został odłupany i konieczne było wykonanie uzupełnienia z innego kawałka drewna.

Być może ktoś sięgnąłby w tej sytuacji po szlifierkę i elegancko obszlifował wzdłuż obu krawędzi, jednak w ten sposób bezpowrotnie zniszczylibyśmy fornir i kształt nogi. Dlatego:

  • najpierw trzeba było wyciąć w nodze regularny kształt pod nową wstawkę – tu miałam okazję popracować z dłutem, (które niby mam w domu i znam, ale dopiero pod okiem Wojtka dowiedziałam się jak z nim pracować)
  • następnie dobrać fragment drewna na wstawkę – wykorzystaliśmy małą deseczkę z mahoniu, bo fornir na nogach jest wykonany właśnie z tego materiału, którą docięłam pod wymiar ubytku;
  • kolejne kroki to przeszlifowanie oraz uzupełnienie szczelin klejem – tak, tą samą perełką, którą można zmieszać z pyłem drzewnym powstałym ze szlifowania

warsztaty renowacji mebli w Łodzi

Po tym doświadczeniu już wiem, że jednym z podstawowych narzędzi w pracowni powinna być elektryczna ostrzałka – do ostrzenia dłut, noży, nożyczek, skrobaków, a nawet ołówków i elementów drewna. Z rzepowychczy banalnych ale nietypowych przydadzą się także kawałki marmuru jako obciążniki klejonych powierzchni.

I jeszcze jedno – nie wyrzucać ąadnych kawałków drewna – ta mahoniowa deseczka czekała na mnie jakieś 10 lat,  by we właściwym momencie wpasować się w ubytek w moim stole :).

A gdybyś chciała odnowić fortepian …

… to na kursie dowiesz się co to jest wyczernianie mebli. To technika pozwalająca wybarwić mebel na głęboką czerń, bez używania współczesnych lakierów, które niestety źle wpływają na jakość dźwięku instrumentu. Stosując wyczernianie mamy pewność, ze fortepian czy skrzypce będą brzmieć idealnie. Mi niestety nie udało się przejść tego etapu z powodu tylko weekendowej wersji kursu (normalnie kurs trwa 6 dni). Ale paru ciekawostek się dowiedziałam i mam teraz pretekst, żeby znowu nawiedzić pracownię NEO.

Odlewy, pozłotnictwo, patynowanie

Na kursie opanujesz także technikę odlewów gipsowych, na których będziesz ćwiczyć patynowanie i pozłotnictwo. Tu z Wojtkiem mieliśmy małą scysję, bo mnie odlewnictwo form gipsowych niespecjalnie porwało, ale końcowe walenie młotkiem w dłuto oraz rozpryskujący na boki gips tak mi się spodobały, że teraz jestem na tak.

Spawanie – dlaczego nie?

Wojciech jest orędownikiem samowystarczalności. Musisz umieć zrobić jak najwięcej sama, bo po pierwsze dawne zakłady typu ślusarski, stolarski, pozłotniczy właśnie wymierają wraz z ich ostatnimi właścicielami, a po drugie zyskujesz na czasie i oszczędzasz wydatki. Dlatego podczas kursu uczysz się rzeczy pośrednio związanych z renowacją mebli; ale ta wiedza zaprocentuje, bo mając podstawy możesz w przyszłości rozwijać się w niespodziewanym dziś kierunku.

Z tych dodatkowych aktywności najbardziej urzekło mnie spawanie. Sama nigdy bym się tego nie podjęła, ale teraz, kiedy już wiem, co i jak? Może jeszcze usłyszycie o mojej błyskotliwej karierze spawarki.

 

Garść informacji praktycznych

Gdzie? Kursy można robić w Łodzi lub w Kotlinie Kłodzkiej, w miejscowości Kocioł, gdzie w starej XIX chacie będziesz pracować, spać i jeść posiłki.

Jak długo i za ile? Kursy w zależności od liczby godzin kosztują: 60h – 3700 zł, 30h – 1900 zł, 10h – 1400 zł. Na kurs można uzyskać dotację na szkolenie z urzędu pracy. To ważna informacja dla wszystkich, którzy planują nową ścieżkę zawodową.

Moja sugestia – jeżeli myślisz o krótszym kursie zastanów się dokładnie, czego chcesz się nauczyć i wymagaj tego do Wojtka. 10h czy 30h to mało czasu, wypisz sobie dokładnie techniki, które chcesz poznać, wtedy będzie to kurs bardziej pod twoje potrzeby. Więcej informacji o zakresach poszczególnych kursów tutaj.

Podsumowując …

Na kursie dostaniesz nie tylko dawkę konkretnej wiedzy, ale także pogadasz z fajnym człowiekiem o życiu i pracy rzemieślnika-artysty. Dawno nie spotkałam takiej osoby, która tak szybko skraca dystans, od razu wchodzi w przyjacielską relację, posługując się przy tym dosadnym językiem i ironią na zmianę z troską i autentycznym zainteresowaniem twoją osobą. No i jeszcze zaserwuje ci obiad, bo nic tak nie zbliża ludzi, jak wspólne posiłki przy stole. Z kursu wróciłam więc z nową energią i ciągle uśmiecham się pod nosem na wspomnienie niektórych zabawnych sytuacji i powiedzonek.

Podczas kursów w grupie są maksymalnie 3 osoby, ale często są to warsztaty indywidualne. Gdybym miała teraz na coś się decydować, to na wyjazd do Kotliny Kłodzkiej. Wpadasz do zupełnie innego świata na 6 dni i wracasz jak nowo narodzona.

I takich odważnych decyzji życzę wszystkim zdeterminowanym i szukającym nowej ścieżki życiowej.

 

21 Komentarzy
  • Iga Rynkowka

    Odpowiedz

    Hej Gosia, super wpis. Właśnie ostatnio przekopywałam internet w poszukiwaniu jakiś kursów (i sensu życia w lakierze). Ten to chyba jeszcze za wysokie progi – na koncie póki co mam jedną komodę która już trochę drażni niedoróbkami i właśnie kończę odnawianie foteli kinowych .. robiłaś kiedyś jeszcze jakies inne podstawowe kursy dla nowicjuszy w sektorze dłubania?

    • Małgorzata Budzich

      Byłam na kursie w starych mebli czar i u Alka Kądzieli. Moim zdaniem jak już cokolwiek robiłąś to w neo spokojnie sobie dasz radę, Wojtek ma założenie że to jest kurs od zera, zwłaszcza ten dłuższy. A z ciekawostek to powiem, że na kursie w neo tak docinałam wstawkę drewnianą do nogi ze uciełąm ją za krótką 🙂 więc wiesz, z tym doświadczeniem to zróbmy sobie wielkie mrugnięcie, bo różne wpadki chodza po ludziach, a oprócz wprawy to jeszcze trzeba mieć cierpliwość i pokorę. W każdym razie trzymam kciuki i powodzenia w dalszej edukacji

    • Iga Rynkowska

      Super .. pooglądam wszystkie 3. Do nauki jest jeszcze duuuuuuzo, warto wyjść poza YouTuba 😉 taki kilkudniowy wyjazd w plener to by było coś ! Pozdrawiam

    • Wojciech

      zawsze warto spróbować zmierzyć się z poważniejszym wyzwaniem, to niczym nie grozi, zapraszam do kont aktu, Wojciech Bednarek z Pracowni NEO

  • Robert

    Odpowiedz

    Ech Wojtus, uwielbiam czlowieka. Ile to my razem wypilismy podczas krecenia ugotowanych :).

    • Małgorzata Budzich

      haha, ja też juz jestem w jego fanklubie, chociaż nawet łyka spirytusu nie było 😉

  • karolina

    Odpowiedz

    To musiało być dla ciebie cudowna przygoda 🙂 Poznałaś ciekawe sposoby

  • Patrycja

    Odpowiedz

    Ale super kurs! I spawałaś!!! <3 och! wyobrażam sobie jaka jesteś zachwycona, skoro ja tylko zdjęciami się jaram 🙂

    • Małgorzata Budzich

      człowiek sobie myśli nie ja nigdy nie spawałam, nie wiem jak się zabrać za to nawet, ale jak ktoś ci pokaże to nagle wszystko staje się łatwe. I tak chyba ze wszystkim, wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe 🙂 wszystko dla ludzi, więc zachęcam do eksperymentów! A spawanie jest megafajne!

  • Awitek

    Odpowiedz

    Świetny kurs. Chciałbym pogłębiać swoją wiedzę w tej dziedzinie lecz ciągle jest coś innego.
    Powodzenia !

  • Kasia

    Odpowiedz

    wow. wow. wow.
    jestem pod tak dużym wrażeniem, że nie napiszę więcej O.O

  • Mariusz

    Odpowiedz

    Wszystko świetnie opisane w danym artykule. Zawsze chciałem zrobić sobie taki kurs renowacji mebli 🙂

  • Robert

    Odpowiedz

    Witaj Małgosiu, z ilugodzinnego kursu korzystałaś?
    Czy po tym szkoleniu z odwagą zaczniesz np..politurowanie.
    Mam właśnie taki plan , zostawić wszystko i zacząć od nowa….odnawianie….
    Pozdrawiam serdecznnie

  • Anka

    Odpowiedz

    Twój blog na prawdę wyróżnia się tematycznie na tle innych, miło jest tutaj wracać.

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję!

  • Joanna

    Odpowiedz

    Cześć. Sugestywnie opisane, ciekawie i inspirująco. Wszyscy wyglądacie zachęcająco: Pan Wojtek, Ty Małgosiu i te prace…Nazewnictwo na razie mnie przerasta, ale trzeba mieć wiarę, że jak nie my to kto! Zbieram kasę na ten kurs.

    • Małgorzata Budzich

      to się nazywa motywacja! 🙂

  • Lidka

    Odpowiedz

    Świetna robota! Mój mąż odnowił ostatnio piękny, duży dębowy stół. Swoje miejsce znalazł w jadalni i muszę przyznać, że wygląda naprawdę fantastycznie!

    • Małgorzata Budzich

      podeslij koniecznie zdjęcia!

  • Studio Aranżacji

    Odpowiedz

    Czasami takie renowacje potrafią dodać takiej duszy wnętrzu, ja niestety takich zdolności manualnych nie mam, nawet projektanta do urządzania mieszkania chcę zamówić 🙂

  • Monia

    Odpowiedz

    Wow dla mnie totalny kosmos! Chociaż nie powiem, jeśli chodzi o małe naprawy i diy to próbuję małymi kroczkami coś robić 🙂 Ostatnio przemalowałam komodę z ikei i powiem ci że wygląda jak nowa i nawet mój mąż był zachwycony 🙂 na więcej niestety czasu nie mam. A planuję też wymianę za rok wszystkich mebli na nowe, bo póki co mamy wystrój ala Ikea/Allegro 🙂

Zostaw komentarz

Close