Stary stół i krzesła w nowej księgarni

73 Wyświetleń komentarzy 6

Być może wiecie, a może nie, że – kolokwialnie mówiąc – robię w książkach. Jestem etatowym pracownikiem poważnego prawniczego wydawnictwa z 250-letnią tradycją. Kiedy więc pojawiła się okazja połączenia pracy z pasją i przygotowania zestawu krzeseł i stołu do nowo otwieranej księgarni, wykrzyknęłam yes, yes, yes!

Bo oto dowód, znak od losu, że absolutnie wcale, a wcale nie ma żadnej sprzeczności między moją pracą a hobby. Wszak książki czyta się przy stole, na fotelu, w łóżku, w wannie, stawia na półkach, stolikach, krzesłach. Właściwie mebel bez książki jest jakiś pusty i łysy? Uspokojona tym faktem, że ze mną wszystko w porządku, zabrałam się za organizację towaru i wykańczanie sprzętów.

Zapraszam dziś Was – wirtualnie lub w realu – do księgarni wydawnictwa C.H. Beck, w której obok nowoczesnych, pełnych książek półek pojawił się stary stół i komplet krzeseł patyczaków. Lokalizacja przy Krakowskim Przedmieściu 22 zobowiązuje – to jedna z ładniejszych warszawskich ulic, z klimatem starego miasta w tle.

Stary stół z międzywojnia

Stół to prawdziwy przedwojenny model z lat 30, wykonany z drewna iglastego – i tu mam wątpliwości czy to sosna czy świerk, może jakiś fachowiec się wypowie? Od poczatku taki był cel – postawić stary stół, przy którym można usiąć i przekartkować obszerny komentarz, zamiast trzymać go w ręku.

O tym, jak to ze stołem było, ile nerwów i niespodzianek miał dla mnie podczas pracy – jeszcze napiszę, bo wiele cennej nauki wyniosłam i parę porad dla amatorów starych stołów się znajdzie. Teraz krótko napiszę, że stół był lakierowany, ale po metamorfozie pokryłam go bejcą i olejem. Blat jest lekko szczotkowany.

Radomskie patyczaki

Do stołu dołączyły krzesła – stare, radomskie patyczaki, o których pisałam w tym poście. Krzesła przemalowałam w kolorach wydawnictwa – czerwonym, szarym, białym – przy użyciu farb kredowych Renesans. Lubię te farby za ich paletę kolorystyczną, konsystencję, łatwość aplikacji i pojemność – nie za duża i nie za mała, na jedno krzesło malowane 3x zużyłam pół opakowania.

Farby kredowe mają tą przewagę nad akrylami, że nie trzeba specjalnie matwić się przygotowaniem podłoża – i co najważniejsze – nie trzeba zdzierać powłoki do surowego drewna, co przy patyczakach jest bardzo pracochłonne.

Nie ukrywam, ze mój faworyt to Roman Red – patyczaki w czwerwieni wyglądają rewelacyjnie:).

Dlaczego stare meble w księgarni dużego wydawnictwa?

Być może starsze pokolenie pamięta film z Meg Ryan i Tomem Hanksem „Masz wiadomość”? To była historia miłosna z opowieścią o upadających małych klimatycznych księgarniach po zderzeniu z sieciowym gigantem w tle. Jak ja wtedy chciałam być właścicielką takiej małej, klimatycznej księgarni, gdzie je się ciasteczka i czyta z dziećmi książki, gdzie sa piękne klimatyczne meble, dekoracje z kwiatów i pachnie kawą…

Dziś są inne czasy na rynku księgarskim i tak jak stare kina, tak i klimatyczne księgarnie są na wymarciu albo przekształcają się w kawiarnie. Dlatego możliwość wstawienia kilku starych mebli do nowoczesnej księgarni dużego wydawnictwa była dla mnie trochę takim powrotem do młodzieńczych marzeń. Przez takie akcje doceniam też moją etatową pracę – mimo, że to firma ze znanym brandem, to jednak udało jej się zachować rodzinny klimat (rodzina Becków zarządza nią od samego początku) i przyjacielskie realcje wśród pracowników. A jak są fajni ludzie, to są i fajne decyzje – takie jak ta, z meblami.

Księgarnia nie jest zbyt duża, ale rozmiarowo te mebe idealnie wkomponowały się w wolną przestrzeń. Stół ma wymiary 180×80, jednak wciąż pozostaje sporo miejsca na dojście do półek.

Zwróćcie uwagę na podłogę – jest wyłożona czymś, co przypomina metal, płytki mają lekko wypukły wzór, a całość nadaje nieco loftowego charakteru we wnętrzu.

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię odwiedzać restauracje, hotele, księgarnie, kawiarnie, kwiaciarnie, w których wystrój ktoś się zaangażował, że nie są to meble z siecówek, na wymiar, albo z masowej produkcji, lecz rzeczy unikatowe, z duszą – stare drzwi w roli stołu czy wieszaka, stare odnowione fotele, ciekawe loftowe lampy… Mam wrażenie ze w Polsce powstaje tego typu miejsc coraz więcej. Może macie jakieś swoje ulubione miejscówki, w których wystrój z zastosowaniem starych mebli gra pierwsze skrzypce? Chętnie je odwiedzę!

6 Komentarzy
  • Instytutdesignu

    Odpowiedz

    Świetnie wyglądają. Gratuluję

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję i pozdrawiam!

  • Z szafy od Żyrafy

    Odpowiedz

    Meble świetnie się ram wpasowały. Genialnie wyglądają na tle tych uporządkowanych półek. Rzadko trafia się księgarnia przyjazna czytelnikom: półki, kontuar kasowy – weź, zapłać i wyjdź. W Dublinie często w księgarniach stały fotele, sofy, dodatkowe lampy, stoliczki i siedziska. Można było spokojnie przejrzeć książki, poczytać. Brakuje mi tego u nas…

    • Małgorzata Budzich

      z ust mi to wyjęłaś, prędzej w kawiarni znajdziesz bogatą półeczkę z książkami niż fajne miejsce do posiedzenia w księgarni… kiedyś pamiętam Czułego Barbarzyńcę w Warszawie, to była księgarnia z huśtawką. Szkoda że już jej nie ma…

  • Elżbieta

    Odpowiedz

    Witam,

    Mam pytanie jakim numerem malowała Pani to krzesło niebiesko szare, bo w zależności od ujęcia raz jest bardziej niebieskie raz szare a mi zależy na szarości. A propos jest Pani geniuszem, pzdr ela

    • Małgorzata Budzich

      bardzo dziękuję! akurat przy tym krześle zmiksowałam kolory – to był biały nr 1 (milk) i szary nr 26 (vintage violet) oraz kropla czarnego pigmentu. Ten szary ma w sobie taki niebieskawo-fioletowy efekt

Zostaw komentarz

Close