Stary stół i krzesła w nowej księgarni

642 Wyświetleń komentarzy 19

Być może wiecie, a może nie, że – kolokwialnie mówiąc – robię w książkach. Jestem etatowym pracownikiem poważnego prawniczego wydawnictwa z 250-letnią tradycją. Kiedy więc pojawiła się okazja połączenia pracy z pasją i przygotowania zestawu krzeseł i stołu do nowo otwieranej księgarni, wykrzyknęłam yes, yes, yes!

Bo oto dowód, znak od losu, że absolutnie wcale, a wcale nie ma żadnej sprzeczności między moją pracą a hobby. Wszak książki czyta się przy stole, na fotelu, w łóżku, w wannie, stawia na półkach, stolikach, krzesłach. Właściwie mebel bez książki jest jakiś pusty i łysy? Uspokojona tym faktem, że ze mną wszystko w porządku, zabrałam się za organizację towaru i wykańczanie sprzętów.

Zapraszam dziś Was – wirtualnie lub w realu – do księgarni wydawnictwa C.H. Beck, w której obok nowoczesnych, pełnych książek półek pojawił się stary stół i komplet krzeseł patyczaków. Lokalizacja przy Krakowskim Przedmieściu 22 zobowiązuje – to jedna z ładniejszych warszawskich ulic, z klimatem starego miasta w tle.

Stary stół z międzywojnia

Stół to prawdziwy przedwojenny model z lat 30, wykonany z drewna iglastego – i tu mam wątpliwości czy to sosna czy świerk, może jakiś fachowiec się wypowie? Od poczatku taki był cel – postawić stary stół, przy którym można usiąć i przekartkować obszerny komentarz, zamiast trzymać go w ręku.

O tym, jak to ze stołem było, ile nerwów i niespodzianek miał dla mnie podczas pracy – jeszcze napiszę, bo wiele cennej nauki wyniosłam i parę porad dla amatorów starych stołów się znajdzie. Teraz krótko napiszę, że stół był lakierowany, ale po metamorfozie pokryłam go bejcą i olejem. Blat jest lekko szczotkowany.

Radomskie patyczaki

Do stołu dołączyły krzesła – stare, radomskie patyczaki, o których pisałam w tym poście. Krzesła przemalowałam w kolorach wydawnictwa – czerwonym, szarym, białym – przy użyciu farb kredowych Renesans. Lubię te farby za ich paletę kolorystyczną, konsystencję, łatwość aplikacji i pojemność – nie za duża i nie za mała, na jedno krzesło malowane 3x zużyłam pół opakowania.

Farby kredowe mają tą przewagę nad akrylami, że nie trzeba specjalnie matwić się przygotowaniem podłoża – i co najważniejsze – nie trzeba zdzierać powłoki do surowego drewna, co przy patyczakach jest bardzo pracochłonne.

Nie ukrywam, ze mój faworyt to Roman Red – patyczaki w czwerwieni wyglądają rewelacyjnie:).

Dlaczego stare meble w księgarni dużego wydawnictwa?

Być może starsze pokolenie pamięta film z Meg Ryan i Tomem Hanksem „Masz wiadomość”? To była historia miłosna z opowieścią o upadających małych klimatycznych księgarniach po zderzeniu z sieciowym gigantem w tle. Jak ja wtedy chciałam być właścicielką takiej małej, klimatycznej księgarni, gdzie je się ciasteczka i czyta z dziećmi książki, gdzie sa piękne klimatyczne meble, dekoracje z kwiatów i pachnie kawą…

Dziś są inne czasy na rynku księgarskim i tak jak stare kina, tak i klimatyczne księgarnie są na wymarciu albo przekształcają się w kawiarnie. Dlatego możliwość wstawienia kilku starych mebli do nowoczesnej księgarni dużego wydawnictwa była dla mnie trochę takim powrotem do młodzieńczych marzeń. Przez takie akcje doceniam też moją etatową pracę – mimo, że to firma ze znanym brandem, to jednak udało jej się zachować rodzinny klimat (rodzina Becków zarządza nią od samego początku) i przyjacielskie realcje wśród pracowników. A jak są fajni ludzie, to są i fajne decyzje – takie jak ta, z meblami.

Księgarnia nie jest zbyt duża, ale rozmiarowo te mebe idealnie wkomponowały się w wolną przestrzeń. Stół ma wymiary 180×80, jednak wciąż pozostaje sporo miejsca na dojście do półek.

Zwróćcie uwagę na podłogę – jest wyłożona czymś, co przypomina metal, płytki mają lekko wypukły wzór, a całość nadaje nieco loftowego charakteru we wnętrzu.

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię odwiedzać restauracje, hotele, księgarnie, kawiarnie, kwiaciarnie, w których wystrój ktoś się zaangażował, że nie są to meble z siecówek, na wymiar, albo z masowej produkcji, lecz rzeczy unikatowe, z duszą – stare drzwi w roli stołu czy wieszaka, stare odnowione fotele, ciekawe loftowe lampy… Mam wrażenie ze w Polsce powstaje tego typu miejsc coraz więcej. Może macie jakieś swoje ulubione miejscówki, w których wystrój z zastosowaniem starych mebli gra pierwsze skrzypce? Chętnie je odwiedzę!

19 Komentarzy
  • Instytutdesignu

    Odpowiedz

    Świetnie wyglądają. Gratuluję

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję i pozdrawiam!

  • Z szafy od Żyrafy

    Odpowiedz

    Meble świetnie się ram wpasowały. Genialnie wyglądają na tle tych uporządkowanych półek. Rzadko trafia się księgarnia przyjazna czytelnikom: półki, kontuar kasowy – weź, zapłać i wyjdź. W Dublinie często w księgarniach stały fotele, sofy, dodatkowe lampy, stoliczki i siedziska. Można było spokojnie przejrzeć książki, poczytać. Brakuje mi tego u nas…

    • Małgorzata Budzich

      z ust mi to wyjęłaś, prędzej w kawiarni znajdziesz bogatą półeczkę z książkami niż fajne miejsce do posiedzenia w księgarni… kiedyś pamiętam Czułego Barbarzyńcę w Warszawie, to była księgarnia z huśtawką. Szkoda że już jej nie ma…

  • Elżbieta

    Odpowiedz

    Witam,

    Mam pytanie jakim numerem malowała Pani to krzesło niebiesko szare, bo w zależności od ujęcia raz jest bardziej niebieskie raz szare a mi zależy na szarości. A propos jest Pani geniuszem, pzdr ela

    • Małgorzata Budzich

      bardzo dziękuję! akurat przy tym krześle zmiksowałam kolory – to był biały nr 1 (milk) i szary nr 26 (vintage violet) oraz kropla czarnego pigmentu. Ten szary ma w sobie taki niebieskawo-fioletowy efekt

  • Patrycja

    Odpowiedz

    Takich wnętrz powinno być więcej. Ja także lubię kiedy w komercyjne wnętrza ktoś się angażuje i nie są powtarzalne – co projekt to projekt. Uosobienie, oryginalność przyciągnie a następnie zatrzyma klientów na dłużej 🙂 Świetna praca! ( i hobby :D)

    • Małgorzata Budzich

      to moze być pomysł na biznes 🙂

  • Rafał

    Odpowiedz

    Elegancko to wygląda. Przyznam, że mi bardziej się zawsze z tamtej epoki podobały klasyczne „skoczki”, ale trochę przyciasnawo by było, stosując je tu zamiast patyczaków, ale zawsze dobrze zobaczyć przywrócony blask meblom z prl. Zasługują na to, z czym się Pani chyba zgodzi? 🙂

  • dorota

    Odpowiedz

    Pięknie się komponują z wnętrzem. Niby ich nie widać, a jednak nadają charakteru

  • Sebastian

    Odpowiedz

    Bardzo ładny stół. Mam do Pani pytanie odnośnie odnowienia blatu stołu. Stół z lat 60, lakierowany czymś twardym (poliuretan?) na lustrzany połysk, jednak blat ma już trochę rys. Probowalem pasty polerskiej i polerki – zniknęły najdrobniejsze rysy. Boje się sciągać lakieru ponieważ stół jest intarsjowany (chyba fornirem) czy moze w takim wypadku możnaby spróbować nałożyć na lakier nowy lakier?

    • Małgorzata Budzich

      prawdopodobnie to lakier chemoutwardzalny. uzupełnianie ubytku w lakierze za pomocą lakieru nie zda egzaminu, nie zakryjemy nim rys. Jedyne rozwiązanie to pasta polerska, ale rozumiem że nie zniwelowała ich widoczności. Moim zdaniem, dla ładnego efektu trzeba usunąć stary lakier i położć nowy. Usuwamy go opalarką i szpachelką. jest to możliwe także przy intarsjach, trzeba być ostrożnym.

  • Pani KoModa

    Odpowiedz

    jA TEŻ LUBIĘ TAKIE MEBLE Z DUSZĄ TAKIE INNE, WYJĄTKOWE 🙂

  • Mirela

    Odpowiedz

    Czy najpierw nakładała Pani bejcę a potem olej? czy odwrotnie? mam dokładnie taki i marzy mi się jego odnowienie w naturalnym kolorze drewna lub bliskim naturalnemu. Pięknie wykonane, podziwiam.

    • Małgorzata Budzich

      najpierw bejca, potem olej, ale wazna uwaga przy starych stołach ZANIM cokolwiek położymy – trzeba doczyścić drewno, bardzo dokłądnie, mi się wydawało czyste jednak jak położyłam bejce to wyszły plamy – w drewnie lubią siedzieć sobie stare plamy i uaktywnić się podczas aplikacji chemii. Dlatego ten stół został dodatkowo postarzony za pomocą szczotki drucianej – dzięki niej wytarłam trochę bejcy i roztarłam plamy. Dzięki temu tez stół stał się jaśniejszy. To co jeszcze bym radziła to rozważyć wogóle rezygnację z bejcy – olej bardzo mocno przyciemnia stare drewno – proponuję zrobić próbę w niewidocznym miejscu – moze wystarczy sam oklej?

  • Paweł

    Odpowiedz

    Przecudny stół, jednocześnie wyglądający na wiekowy i ‚trendy’. Nie jestem stolarzem i bejcowane jeszcze trudniej mi odróżnić, ale wydaje mi się, że sosna ma dosyć duży kontrast i szerokość usłojenia. Świerk jest trochę delikatniejszy wizualnie. Myślę, że na żywo łatwiej rozsądzić. A co do pięknych krzeseł to A-5910 Tellus z Radomska <3. Nasz towar eksportowy z początku lat '70. Piękna forma.

    • Małgorzata Budzich

      no właśnie, na żywo wydaje mi się ze te słoje były za delikatne na sosnę 🙂

  • Perler Design

    Odpowiedz

    Piękny stół! Uwielbiam toczone nogi i szufladki w tym meblu. 🙂

    • Małgorzata Budzich

      tak 🙂 toczone nogi są przepiękne, chociaz generalnie wolę proste meble i bryły, to jednak takie stoły robią niesamowity klimat, a najlepiej jak są drewniane 🙂

Zostaw komentarz

Close