Jak ugryźć polski dizajn?

1687 Wyświetleń komentarzy 11

Lubisz klimat lat 60. Siedzisz na grupie uwaga śmieciarka jedzie, przejęłaś już po babci witrynkę prl, przytargałaś ze śmietnika stary fotel i właśnie przeczesujesz olx w poszukiwaniu odpowiednich krzeseł. Tak, to już ten moment aby łyknąć trochę wiedzy, bo co do tego, że kochasz polski dizajn, nie mam wątpliwości…Prawdopodobnie masz już tę książkę albo i tak planujesz ją kupić, niezależnie od tego co dalej przeczytasz. Bo na pierwszy rzut oka widać, że to książka z charakterem. Nie jakieś tam na wpół bełkotliwe, na wpół górnolotne tłumaczenie wywodów zagranicznego historyka designu – tylko nasza, lokalna, pigułka wiedzy na naprawdę wysoki połysk.

Staranne wydanie zwraca uwagę – że format podręczny, że dobrze się otwiera, że jest wydrukowane na matowym papierze, no i że są świetne zdjęcia, piękne kadry i kompozycje. A gdy do tego dołożymy nieprzegadaną treść, ciekawą narrację i pełną pasji autorkę – robi się naprawdę dobrze.

O czym nie jest ta książka?

Ku przestrodze napiszę: z pewnością nie jest to książka – katalog, zawierająca wykaz powiedzmy 100 polskich TOP dizajnerskich przedmiotów, które jako początkujący pasjonat musisz znać. To nie jest książka – biografia o polskich projektantach, wyczerpująco i chronologicznie opisująca ich dokonania. To nie jest także książka historyczna omawiająca po kolei dekady polskiego powojennego dizajnu.

To o czym jest?

Podtytuł sugeruje, że to wprowadzenie do sztuki kolekcjonowania polskiego wzornictwa użytkowego. Coś jak poradnik inwestowania, ale nie na giełdzie tylko w sztukę, a raczej – przedmioty codziennego użytku. Wydawać by się mogło, że to temat zarezerwowany dla wyższych sfer, historyków – bo czy myślisz o sobie jako o kolekcjonerce kiedy dajmy na to, ze śmietnika przywlekasz do domu stary fotel, a mąż puka się w głowę? Raczej nie – tu działają emocje, radość poszukiwacza skarbów, który trafił na żyłę złota. Jednak kiedy opadnie poziom endorfin warto rozważyć, czy nie ukierunkować swojej pasji na budowanie kolekcji, ale tak z głową, czyli zdefiniować sobie co i według jakiego klucza i w jakim okresie zbierać. Tak aby inwestycja za 10-20 lat zwróciła się. I tu przyda się wtedy ta książka – uporządkować myśli, zrobić plan swojej przyszłej mega kolekcji.

Jednak przyznam uczciwie, że czytając fragment książki miałam mieszane uczucia – jestem typowym Kowalskim polskiego zbieractwa – kupuję jak mi się coś podoba, koniecznie tanio i często pod wpływem impulsu, a potem patrzę bezradnie na swój przeładowany garaż… Natomiast autorka zaleca dyscyplinę, konsekwencję, trzymanie się obranego kursu zbierackiego, no i odwagi finansowej w inwestowaniu. Bo polski dizajn przebija się na świecie i za kilka-naście lat będzie droższy, popularniejszy i na tym zarobimy. Do przemyślenia. Ale być może to jest ten moment, bo właśnie moje skromne meblarskie zbiory zostały wypożyczone jako oprawa Forum Rozwoju Mazowsza :).

Nareszcie ktoś Cię rozumie

Ta książka jest trochę jak rozmowa przy kawie z niedawno poznaną, ale nadającą na tych samych falach bratnią duszą (wreszcie ktoś myśli podobnie!). To coś na kształt pamiętnika z życia pasjonatki, która do niedawna była w wąskiej awangardzie zainteresowanych polskim dizajnem, a teraz przemawia do całkiem sporych tłumów fanów polskiego dawnego wzornictwa. Ze swadą i polotem pisze tak jak dziś rasowy content marketingowiec. Żadnych przydługich wywodów o przyczynach, datach, etapach i skutkach, tylko storytelling. Kultowe przedmioty nabierają cech niemal ludzkich, są traktowane jak dobrzy przyjaciele, którym przytrafiają się niesamowite przygody. Poznasz historię serwisu kawowego zawiniętego w zabytkowe nuty, polubisz pana Ryśka z pchlego targu, który ma świetne lampy za 10 zł, czy młodego kolekcjonera, który sprzedał martensy, żeby mieć na kultowy dzbanek.

Mnie ta książka skłoniła do refleksji, dlaczego właściwie tak lubuję się w tych starociach? Meblach ze śmietników, zatęchłych piwnic lub strychów? „Bo są świetnie zaprojektowane, ponadczasowe, lekkie, oryginalne” odpowiecie. I jest w tym święta prawda. Dodam jeszcze – bo są unikalne, wyjątkowe, jest ich mało, nie zobaczysz ich w każdym domu. Natmiast myślę, że stoi za tym coś jeszcze – duma i niedowierzanie, że ten szarobury okres prl wydał na świat takie owoce: ceramikę, meble, tkaniny, których nie powstydziliby się Duńczycy czy Włosi. Fakt, że Demoludy projektowały i to na wysokim poziomie możemy docenić dopiero teraz, kiedy na dobre jesteśmy poza systemem. I doceniamy; coraz więcej wiemy, coraz częściej szukamy choćby namiastki informacji, że tak, to jest prawdziwa perła! (a wiecie jakie jest najczęstsze pytanie na grupie Perły z odzysku recykling art – czy ktoś wie co to za mebel?).

Co dla meblarzy?

Jako człowiek zafiksowany na meblach muszę dodać, że jestem ciut zawiedziona skromnym potraktowaniem tego tematu – zarówno od strony fotograficznej jak i opisowej. Wyraźnie widać fascynację autorki ceramiką i szkłem. Jej przebogata kolekcja dzbanków, serwisów, wazonów, talerzy, popielniczek – podobno ok 1700 szt. (trzymana w niesamowitej ilości pudeł poukładanych i skatalogowanych zgodnie ze sztuką) robi wrażenie. Każdy kto lubi zbierać ładne naczynia będzie usatysfakcjonowany. A meblarze? Meblarze poczytają m.in. o krzesłach Płuckach Marii Chomentowskiej, o krzesłach i regałach Hałasa, o lampach z lat 50, taborecie Wołkowskiego.

mariachomentowska-plucka

 

Krzesło Płucka, Maria Chomentowska, źródło zdjęcia

krzesla-halas

Krzesła typ 200-190, Rajmund Hałas, źródło

zacznij kochać polski dizajn

Regał, Rajmund Hałas, źródło – zdjęcie z książki, regał własność autorki

 

lampka Apolinary Gałecki

od góry: lampka nocna 1962, Apolinary Gałecki, na dole po lewej: lampka przegubowa typ st-16, 1969, Zakłady Sprzętu Oświetleniowego Polam – Wilkasy, po prawej: lampka lata 60, Spółdzielnia Pracy Lumet w Poznaniu

Na koniec 5 polskich nazwisk, które powinniście zapamiętać i kupować w ciemno – ceramikę, tkaniny, meble. Polecała je autorka podczas spotkania autorskiego w Bar Studio w Warszawie i myślę że zna się na rzeczy:). Rajmund Hałas (meble), Sylwester Drost (ceramika, szkło prasowane) Wincenty Potacki (ceramika dla Ćmielowa), Danuta Paprowicz-Michno (tkaniny), Adam Sadulski (ceramika).

Profilaktycznie przejrzyjcie skarby w domach babć, cioć, rodziców – może tam stoją na regale za szkłem?

 

 

 

 

11 Komentarzy

Zostaw komentarz

Close