Odpicowany kredens trafia na salony – pierwsza metamorfoza akcji

92 Wyświetleń komentarzy 17
metamorfoza kredensu prl

Kolejny mebel przechodzi na jasną stronę mocy. Po latach spędzonych na strychu, trafi do salonu Dagmary na honorowe miejsce. Zobaczcie jak zakończyła się ta metamorfoza kredensu prl.

Kredens jest finalistą konkursu „Odpicujemy Twój mebel z farbą Viva Home!„, o którym pisałam na początku września. Wybrałam go, bo właścicielka – Dagmara – podeszła do sprawy z sercem na dłoni, przyklejając na niego różne śmieszne hasła i prośby. Przy takiej więzi nie mogłam go nie przygarnąć :).

Rzadko odnawiam meble, biorąc pod uwagę oczekiwania nieznanej mi osoby i styl wnętrza, w którym nigdy nie byłam. Z reguły robię meble dla siebie lub znajomych i rodziny, co nie wymaga aż takiego analizowania ich potrzeb. Z tym kredensem sytuacja była inna – Dagmara – właścicielka mebla – miała konkretne pomysły i wskazówki.

Faza I – Projekt

Punktem wyjścia był salon – w skandynawskim klimacie i kolorach szarości oraz błękitu, przełamanych drewnianą podłogą.

Przygotowałam 3 propozycje metamorfozy, widząc zdjęcie salonu, (kredens miał stanąć w miejsce białej komody). Wszystkie projekty bazowały na użyciu tapety na pleckach góry od kredensu.

Wersja A. Jako wielka fanka kwiecistych tapet w pierwszym odruchu zaproponowałam tapetę w kwiaty, dość intensywną, jako mocniejszy akcent we wnętrzu.

Wersja B. Ta tapeta jest spokojna i stonowana, dobrze komponuje się ze skandynawskim wnętrzem i kolorami w kuchni otwartej na salon.

Wersja C. Dzięki złotobrązowym akcentom dobrze komponowałaby się z fragmentami widocznego forniru.

Zwyciężyła wersja B. Dagmara podesłała mi też zdjęcie komody, która bardzo jej się podoba i ostatecznie powstał taki oto moodboard pokazujący kierunek metamorfozy.

Główne kierunki zmiany to:

  • pomalowanie korpusów na dwa różne kolory – zdecydowałyśmy z Dagmarą, że to będzie zgaszona mięta i ciemnoniebieski,
  • tapeta miętowa w biały delikatny wzorek pojawi się na pleckach góry i na jednej z szuflad
  • fronty bocznych szafek komody będą w naturze
  • na szufladach pojawią się wzory nawiązujące do stylistyki komody zaproponowanej przez Dagmarę
  • nogi będą ciemnoniebieskie

 

Faza II – Wybór kolorów mebla

Do malowania użyłam farb Viva Home!, na które wszyscy domowi odnawiacze powinni skierować swój czujny wzrok z trzech powodów:

1. Jest to farba dedykowana renowacjom mebla i można ją kłaść bezpośrednio na stare powłoki bez szlifowania i podkładu.

2. Farba ma wykończenie matowe.

3. Dostaniemy ją aż w 20 kolorach i w 2 pojemnościach (250 ml i 0,75 l). Cena za duże opakowanie to 45 zł (cena z Castoramy), a małe – 20 zł.

Pewnym minusem Viva Home! jest zbyt mała liczba ciemnych kolorów. Mimo że producent oferuje nam ich tak dużo, to nie ma ciemnego granatu, bordo ani ciemnej zieleni, które obecnie są na renowacyjnym topie. Jednak nie martwmy się, bo kolory można mieszać uzyskując nowe, niesamowite odcienie. W tej metamorfozie wyprodukowałam kolor jeansowy, dość ciemny w odbiorze, ale nie za ciemny, żeby nie dominował we wnętrzu salonu.

Moją bazą były kolory: nocne niebo, szafirowe oczko, morskie fale i suszone zioła.

Mieszając trzy pierwsze z wymienionych kolorów powstał jeansowy granatowy, którym wymalowałam górę kredensu i środek komody, a także nogi. Dokładne składowe koloru:

Granat = 2 części nocne niebo + 2 części szafirowe oczko + 1 część morskie fale

Od razu zmieszałam taką ilość aby wystarczyło na całą komodę, czyli 1,25 litra farby (5 małych puszek farby). Taka ilość spokojnie wystarczyła na 3-krotne malowanie i jeszcze zostało na pomalowanie np. stołeczka lub krzesła.

Drugi kolor użyty w metamorfozie to suszone zioła – mój osobisty faworyt. Wyjątko się udał ten odcień mięty, to taki kolor szałwiowy, trochę wpadający w szarość. Uwielbiam go i na pewno coś jeszcze zrobię z jego udziałem.

Faza III – przygotowanie mebla

Kredens na zdjęciach wyglądał nieźle. Po bliższej inspekcji okazało się jednak, że to są dwie różne części mebla – dół to komoda fornirowana orzechem, a góra to część od jakiegoś mahoniowego zestawu. Komoda jednak musiała mieć kiedyś nadstawkę bo były w niej otwory.

Będę cały czas trąbić wszystkim, którzy chcą z marszu od razu malować meble, że tak się nie da. Trzeba przygotować mebel – także pod malowanie bez szlifowania, nawet gdy mamy farby o dobrej przyczepności do podłoża.

Kluczowe czynności to mycie, szpachlowanie ubytków, drobne naprawy stolarskie, szlifowanie krawędzi i zadziorów, matowienie. Na tym etapie decydujemy także o otworach pod uchwyty lub gałki. W tej komodzie nie było uchwytów tylko kluczyki, zdecydowałyśmy z Dagmarą, że gałki pojawią się na szafkach bocznych. Polecam także odkręcanie drzwiczek i malowanie ich na płasko.

Ja na te wszystkie czynności poświęciłam jeden dzień, a pierwszą warstwę farby położyłam dopiero wieczorem. Przy okazji – na pierwszym zdjęciu ponizej widać mój patent na doklejenie forniru na dużym meblu, kiedy nie mamy odpowiednio dużego zacisku (komoda ma głębokość 60 cm). Wkręciłam tymczasową blokadę w niwidoczną część mebla, czyli prowadnicę szuflady, i o nią zaczepiłam zacisk.

Faza IV – Malowanie mebli

Z reguły zakładam 3 warstwy farby i tak ustalam ilość potrzebnego materiału. Pierwsza warstwa ma charakter podkładowy – nanosimy ją cienko i nie dążymy do całkowitego pokrycia mebla, chociaż wiem, że to wielka pokusa, też tak mam:). Kolejną warstwę nanosimy po 4 godzinach. To sporo, ale wynika to z właściwości farby i jej przyczepności, dlatego w tym czasie możemy przerzucić się na inny mebel albo pójść ugotować obiad. Trzecia warstwa to pokrywanie niedoskonałości, wykańczanie. Malujemy wałkiem flockowym, dedykowanym do lakierów i akryli.

Faza V – Tapetowanie

Tapetę przyklejamy na klej do tapet – postępując analogicznie jak przy tapetowaniu ścian. Po wyschnięciu kleju tapetę można lakierować.

Faza VI – dekorowanie szuflad

Na pięciu szufladach powstała kompozycja nawiązująca do kolorów użytych na meblu (tapeta, kolor miętowy, granatowy oraz fornir), a dodatkowo jedna szuflada została pomalowana złotym markerem.

Faza VII – lakierowanie

Na koniec całość mebla polakierowałam lakierem Altax szybkschnącym w wersji półmat. Lakier ładnie wydobył kolory farb i zabezpieczył je przed kurzem i brudem. Lakier najmniej zmienia kolor drewna lub forniru, dlatego udało się zachować odcień najbardziej zbliżony do oryginału.

Faza VIII – finał

Ostatecznie kredens prezentuje się tak:

Wstawiłam jego zdjęcie obok zdjęcia pokoju – chyba będzie pasował, jak sądzicie? Właścicielka zadowolona i nawet mężowi się podoba:).

Stylizacja z książkami i kwiatkami

… ale ja bym go przygarnęła na moją kolekcję szkła 🙂

Wnętrze szafki

I kropka nad i, czyli uchwyty

I jak się Wam podoba taka metamorfoza? Czy takie posty z podpowiedzią, jak zmienić wygląd mebla biorąc pod uwagę wnętrze, są ciekawe? Dla mnie to było bardzo fajne doświadczenie a przede mną jeszcze 2 takie przemiany. Bądźcie ze mną, bo niedługo kolejny mebel – tym razem do dziecięcego pokoju.

 

17 Komentarzy
  • Kasia

    Odpowiedz

    Cóż można powiedzieć -WOW !!!! Metamorfoza wyszła rewelacyjnie!!!! Zdjęcia też super, z wielką przyjemnością się czyta i ogląda. Już czekam na następną przemianę 🙂 Pozdrowienia

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję Kasiu!

  • Instytutdesignu

    Odpowiedz

    Rewelacyjne połączenie kolorów

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję! ja już z tymi kolorami to za pan brat jestem 😉 trzeba iść w inne odcienie ostatnio chodzi mi po głowie taka rdzawa czerwień…

  • Ania

    Odpowiedz

    Wyszło przecudownie, to zestawienie kolorów bardzo trafia w mój gust, no i dokładność wykonania <3 <3 <3

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję pięknie! jakoś tak się składa, ze co bym nie kombinowała to i tak najczęściej kończę w kolorach niebieskich, miętowych, złocie i granatach… ale kolejny projekt będzie w czerwieni 🙂

  • Aga

    Odpowiedz

    Jest super!

    • Małgorzata Budzich

      dzięki!

  • Judyta

    Odpowiedz

    Jest extra! Te kolory pięknie zgrywaja się z naturalnymi frontami, no i złoty wzór to coś, co sroczki lubią najbardziej <3

  • Dada Design

    Odpowiedz

    Uwielbiam starocie. Odnowione wyglądają świetnie i nadają mieszkaniu niepowtarzalny klimat. Takich mebli nie kupisz w żadnym sklepie, są unikatowe i w tym całe ich ppiękno

  • Małgorzata

    Odpowiedz

    Świetna robota,dla mnie doskonała inspiracja,bo mam b.podobny kredens z oryginalną nadstawką,kolory bezbłędne-może skorzystam?Pozdrawiam serdecznie 😉

  • twojelazienki

    Odpowiedz

    Wyszło pięknie 🙂

  • Paulina

    Odpowiedz

    Małgosiu, potrafisz wydobyć prawdziwe piękno mebla! Gratuluję efektu!

    • Małgorzata Budzich

      dziękuję, ciesze się że się podoba 🙂

  • Magdalena

    Odpowiedz

    Czy w nadstawce były szyby? Jeśli tak jak je zdjęłaś? Mam podobny mebel i chce go przerobić do pokoju dziecięcego a nie mam pomysłu jak wyjąć szybę z nadstawki. Pomożesz?
    P.S. piękna metamorfoza 😍

  • Asia

    Odpowiedz

    Przepięknie wyszło. Chyba czuję się zainspirowana do zmiany komody malm. Szablony malarskie używałas do mebli czy uniwersalne? I skąd złota farba? Jestem zachwycona

  • Wiola

    Odpowiedz

    inspirujące 🙂

Zostaw komentarz

Close