Rewolucja w salonie – akt 3. Złota lampa w stylu mid century

komentarzy 5

Mid century po polsku. Tak chyba mogę nazwać styl rysujący się w salonie. Słowo po polsku ma tu kluczowe znacznie, bo jest trochę PRL, trochę szlacheckiego dworku i trochę wiejskiego folkloru.

Chyba im więcej oglądam, tym większy mam apetyt na wszystko. Podoba mi się i sknadynawska prostota i rozbuchane boho i eleganckie, stonowane mid-century. Rustykalnym akcentom też mówię tak. Podobno jak ktoś lubi wszystko, to mówi mu się na pocieszenie, że ma styl eklektyczny.

Podchodząc do tego z przymrużeniem oka postanowiłam pomieszać, co mi się podoba i ewentualnie zmieniać, jak się opatrzy. W tym odcinku będzie o lampach.

Sputniki i pierścienie

Od jakiegoś czasu śledzę lampy sufitowe z lat 50 i 60. Słowa klucze, których trzeba tu użyć to pierścienie i sputniki. Lampy pierścieniowe to lampy jednożarówkowe, a ich wspólną konstrukcyjną cechą są pierścienie, od których sprytnie odbija się światło. Sputniki to lampy przypominające satelity – najczęściej kuliste klosze tworzą malowniczy układ planetarny, zamocowany na długich rurkach biegnących w różne strony.

Najbardziej znane lampy pierścieniowe projektował Poul Henningsen. Kultowym modelem z tamtego okresu jest lampa PH – 5.  PH urodził się w czasach, gdy królowały lampy naftowe, więc dobre oświetlenie dla ludzi było jego życiową pasją. Przez cały okres swojej twórczości stworzył serię lamp PH, które wyróżniał sposób załamywania się światła. Lampy nie raziły w oczy, a równocześnie dawały mocne światło nadające się do pracy. Model nr 5 to efekt współpracy z innym projektantem lamp – Louisem Poulsenem. Dziś ta ikona duńskiego wzornictwa jest znów produkowana w różnych kolorach, cena ok 3000 zł.

Lampy w tym klimacie można znaleźć dziś w ofercie, np. model Kirkenes firmy Marksjold. Te lampy idealnie sprawdzają się nad kuchennym stołem. Dodatkowym gadżetem jest rączka i regulowana długość kabla, który ukryty jest w tej świetnej oldskulowej sprężynce.

Model w zbliżonym klimacie to lampa Berga. Dużym plusem jest fakt, że można ją dostać w czerwieni.

Sputnik atakuje

Ja jednak szukałam czegoś w stylu sputnika. Żyrandol na więcej żarówek, który równomiernie doświetli kąt kanapowy. Sputniki były bardzo popularne w latach 50. Stylistyką nawiązywały do satelity radzieckiego, który w tamtych czasach jako pierwszy ruszył na podbój kosmosu. Jednak pierwowzór sputników powstał jeszcze w 1939 r. a zaprojektował go włoch Ginoo Sarfatti.  I pomyśleć, że było to w czasach gdy w Europie szalała wojna, a loty w kosmos były czymś całkowicie abstrakcyjnym. Lampę wykonano jednak po raz pierwszy dopiero w 1950 r.

Żródło

Gdy nastała epoka Atomic Age (czyli okres fascynacji projektantów nauką i odkryciami kosmosu), pojawiła się cała masa projektów inspirowanych nauką, a moda na lampy sputniki rozszalała się na dobre. Powstało mnóstwo anonimowych projektów sygnowanych przez firmy, m.in. inspirowanych projektami Sarffatiego. 

Dziś ten model lamp ponownie wrócił na salony, ba – do jadalni, sypialni, pokojów dziecięcych, klatek schodowych. Wpisuje się stylistycznie w różne klimaty – nie tylko mid century, ale też do wnętrz klasycznych, glamour, skandynawskich. Jest bardzo uniwersalny.  

Typowy styl mid-century

źródło 1 i 2

Klasyczne wnętrza

I w pokojach dziecięcych

Żródło 1 i 2

Sputnik jest więc lampą dobrą na wszystko. Dlatego uznałam że dopasuje się do mojego “eklektycznego salonu” wdzięcznie sąsiadując z indyjskim stolikiem, stołem na toczonych nogach, barkiem z prl, szałwiową ścianą i półkami z Ikei:). Kanapy są szare i neutralne więc pasują do wszystkiego.

Dość szybko wyłowiłam z przeogromnej oferty lamp z okrągłymi kloszami mój prywatny ideał – złotą, sześcioramienną lampę Capital Marksjold

fot. producent

To lampa w wyraźnie nowoczesnym wydaniu sputnika – bardziej uporządkowana, symetryczna, ale przez to – bardziej uniwersalna stylistycznie. Szczególnie pięknie wygląda na ciemnym tle (no i dlaczego nie zrobiłam ciemniejszej ściany??). Dobrze się sprawdzi zarówno nad stołem jak i w kącie wypoczynkowym. Warto także zwrócić uwagę na jej rozmiar – jest to dość kompaktowy model na tle innych sputników, a jego średnica wynosi ok. 60 cm.

Punkty świetlne – temperatura barw

To co na pierwszy rzut oka wydaje się kloszem jest w rzeczywistości żarówką – dekoracyjną kulką o średnicy 9,5 cm. Żyrandol sprzedawany jest bez żarówek, ale te ozdobne kule Filament można dokupić w dwóch wariantach – 9,5 cm lub 12,5 cm średnicy. Żarówki dają ciepłe swiatło, a to za sprawą lekko przydymionego szkła. 

Barwę światła określamy w kelwinach, im niższa wartość tym cieplejszy odcień światła. Te żarówki mają wartość 2000 do 2700 kelwinów (w zależności od rodzaju). Można to odnieść do innych przykładowych barw:

  • neutralne światło dzienne to temperatura ok 4 tys. kelwinów
  • typowa zarówka halogenowa – ok 3 tys. kelwinów
  • stara żarówka – ok 2,7 tys. kelwinów

Jest to więc mocno ciepłe swiatło, zbliżone nieco odcieniem do blasku świec czy zachodu słońca albo starej klasycznej żarówki.

Jak dobrać moc żarówki LED do lampy sputnik?

  • Zwróć uwagę na gwint, czyli część wkręcaną w oprawkę – są gwinty E27 (większe) i E14 (mniejsze). W lampie Capital potrzebujemy gwintu E27
  • Policz ramiona i przyjmij sobie roboczo jakąś wartość w watach, którą chciałabyś doświetlić pomieszczenie lub kąt mieszkania. Przyjmuje się, że m2 salonu powinniśmy doświetlić 35 watami dla oświetlenia górnego. Mój kąt ma w zaokrągleniu ok 2,5 x 3,5 czyli 8 m2, co oznacza, ze powinnam mieć moc ok 280 wat. Mam 6 punktów świetlnych, czyli moc jednej zarówki powinna wynieść ok 40 wat tradycyjnej zarówki.
  • Waty tradycyjne a halogenowe to zupełnie inna bajka. Różni producenci stosują różne wartości, dlatego lepiej kierować się drugim parametrem świetlnym żarówek ledowych, czyli lumenami.
  • Patrząc na poniższą ściągę powinnam kupić 6 żarówek o wartości ok 400 lumenów każda. Wspomniane kule Filament są dostępne w 3 wartościach – 200, 380 i 450 (ta ostatnia moc występuje tylko dla większych żarówek o średnicy 12,5 cm). Mój wybór to mniejsza żarówka i moc 380 lm.

Przelicznik lumentów na waty

Złoty sputnik w moim salonie

Dobra, dosyć tej teorii, ostatecznie mój złoty sputnik wylądował w salonie nad indyjskim stolikiem i całość wygląda tak. Nawet nie wiecie, jak musiałam się gimnastykować aby a/ posprzątać ten rejon okupowany wiecznie przez dzieci i ich miliard niezbędnych gadżetów b/ zrobić takie ujęcia lampy.

 

W kącie wypoczynkowym mamy 2 małe halogeny – tuby i lampę. Halogeny są dobre do czytania, lampa do ogólnego oświetlenia gdy tam siedzimy.

Perspektywa z okolic kuchni

Widok z góry. Bez drona, z drabiny:)

Z tej perspektywy widać, że problemem jest kominek – zastawiony kanapą. Chciałabym wymienić kiedyś te kanapy na coś w granacie pod ścianę, a w miejsce drugiej kanapy dać dwa fotele. 

I z widokiem na schody

I jak oceniacie tą metamorfozę? 

Dla porównania wklejam widok tego kąta przed remontem – na zielonej ścianie była strefa telewizora wyłożona cegłą.

W poprzednich odcinkach rewolucji znajdziesz:

przygotowanie podłogi pod ogrzewanie podłogowe

wybór desek na ogrzewanie podłogowe

A tu rzut na plan remontu

Uściski dla Was

5 Komentarzy
  • Julia

    Odpowiedz

    Sama również mam w domu halogeny w korytarzu i kuchnii i jestem naprawdę zadowolona. Dają bardzo dobre jasne światło, przez co najmniej doświetlone naturalnym światłem pomieszczenia nadal wyglądają dobrze i jest w nich jasno.

  • Judyta

    Odpowiedz

    Piękna ta lampa <3 Szałwia to kolor na który mam coraz wiekszą ochotę, ostatnio malowałam nim krzesła 🙂 Tak bardzo zazdroszę tych wielkich, narożnych okien 🙂

  • bajkowelampy

    Odpowiedz

    Piękne lampy bardzo ciekawie zaprojektowane. Idealnie wpasują się w nowoczesne wnętrza.

  • Michalina

    Odpowiedz

    Sama w swoim mieszkaniu wymieniłam kilka akcentów na złote i jestem bardzo zadowolona. Połączenie Szmaragdowo- Złote w salonie i Czarno- Złote w sypialni to chyba najlepsze kompozycje jakie udało mi się osiągnąć w domu.

  • Paweł

    Odpowiedz

    Fajnie te sputniki wyglądają dopóki nie świecą. Nie rozumiem ostatniej mody z odkrytymi źródłami światła. Optycy przestrzegają że to niszczy wzrok, nie powinno się patrzeć wprost na żarówkę, powinna być osłonięta. Nie lepszy byłby karnisz albo żyrandol? Moda modą, ale wzrok mamy jeden.

Zostaw komentarz

Close