# 25. Perypetie konsolki drewnianej

1089 Wyświetleń komentarzy 30

Znacie z widzenia takie konsolki z lat 60, które na naklejce mają nazwę „Stolik pod radio”? To właśnie taką przywiozła z Mazur moja koleżanka Ania z twardym postanowieniem samodzielnej jej przemiany. Podeszłyśmy do tematu bardzo starannie, ale mimo wielu przemyśleń i przygotowań bez perypetii się nie obeszło…

Konsolka w fazie „przed” prezentowała się tak:

Gruba warstwa spękanego lakieru, podniszczone drewno, kolor niekoniecznie pasujący do mieszkania.

No więc najpierw były inspiracje pościągane z sieci.Potem konsultacje w mieszkaniu, czy idziemy w koral, czy w miętę, a może coś innego. Poszło w miętę i beże.

Dalej wizyta w sklepie Flugger i wybór kolorów z mieszalnika – chodziło nam o beż o określonym odcieniu więc z namaszczeniem oglądałyśmy próbnik i po długich debatach wybrałyśmy TEN. I tu pierwszy zong przy mieszalniku, bo okazało się, że nie ma małej bazy do zmieszania z barwnikiem, więc na naszą  odpowiedzialność pan zmieszał kolor biały.

Kolejny krok to czyszczenie. Ania dzielnie walczyła ze szlifierką, aż udało nam się zedrzeć kawałek forniru do gołej deski:) Dlatego uwaga na meble fornirowane i delikatnie ze szlifierką! Na szczęście biały wosk, który nałożyłyśmy na blat, pozwolił zniwelować przetarcia w fornirze. Blat wygląda tak:

Czas na malowanie, a że czasu zeszło nam sporo na czyszczenie, dyskusje, obiad w cieniu modrzewia więc nagle zrobiło się późno i zaczęłyśmy malowanie w dzikim pośpiechu. Tak chciałyśmy skończyć przed zmrokiem, że bezrefleksyjnie malowałyśmy tym beżem 2x.

No i o 20 zakończyłyśmy osiągając efekt niemal białej szafki z błękitnymi szufladkami (odcień lekko majtkowy). Powiem eufemistycznie, nastrój euforii opadł, Ania oznajmiła że szafka właściwie to jest biała i w ogóle jej nie pasuje do pokoju, a ta mięta to przecież niebieski… No i wyszło, że mieszanie we fluggerze z barwnika z białym kolorem (a nie z tzw bazą) daje zupełnie inny odcień – dużo jaśniejszy.

Na szczęście nie porwałyśmy się na walkę z materią późnym wieczorem lecz przełożyłyśmy sprawę na inny dzień.

Znalazłam małą próbkę farby z serii Anie Sloan Chalk Paint w kolorze french linien (trochę beż trochę szary) i ruszyłyśmy metodą suchego pędzla pokrywając nieregularnymi pociągnięciami cały ten mleczny beżyk. Efekt bardzo pozytywnie nas zaskoczył, bo szafka nabrała wyrazu. Miętę też przemalowałyśmy na 2 odcienie jaśniejszą…

 

 

No i jeszcze mały drobiazg – gałki. Ania kupiła szmaragdowe, takie pod miętę, ale… no nie pasowały, były za duże więc skończyło się na innych z zygzakiem:)

Podsumowując
– 4h czyszczenia
– 2x malowane białym beżykiem
– 2x mięta vel majtkowy błękit
– 1x przecierka właściwym beżem
– 1x właściwa mięta
– 2 podejścia do gałek
– 2x woskowanie
– wycinanie tapety do wnętrza szufladek

Ale tak to już jest, w trakcie prac często dzieją się dzikie rzeczy, a spontaniczne zmiany i niespodziewane efekty to prawie standard:) I to jest fajne – nigdy do końca nie wiadomo jaki będzie efekt, wiele rzeczy można twórczo naprawić, a na końcu jest wieeelka satysfakcja.

Ania doniosła mi, że nie może napatrzeć się na szafeczkę z zachwytu i że już połknęła bakcyla i myśli o kolejnych metamorfozach. I tak trzymać:)

30 Komentarzy
  • Mama Sokole Oko

    Odpowiedz

    Ha! Mam taki sam stolik na Mazurach 🙂 Stał na nim telewizor, jeszcze taki pudłowy.
    Wasza metamorfoza wyszła super. Aż niemożliwe, że wcześniej to był taki zwykły mebel. Super!

    • malgosia

      to może go przemalujemy? w końcu po sąsiedzku możemy się umówić na metamorfozę:)

  • danielka

    Odpowiedz

    No teraz to jest super szafeczka 🙂 Gratuluję dziewczyny

    • malgosia

      dziękuję Danielka! walczyłyśmy z materią, ale najważniejsze, że jest satysfakcja właścicielki

  • Dominika Pyssa

    Odpowiedz

    Piękna metamorfoza! A gałeczki są równie wspaniałe. Chciałabym taką konsolkę przygarnąć. Może uda mi się gdzieś znaleźć! 🙂

    • malgosia

      podobno wszędzie ich pełno bo to bardzo popularny mebelek był, ale ja też własnościowej nie posiadam:(

  • Klimaty Agness

    Odpowiedz

    Rewelacyjna przemiana, szafeczka wyszła cudna :))

    • malgosia

      dziękujemy Agnes!!

  • Marta T

    Odpowiedz

    Zmiana rewelacyjna 😉

  • JOANNA KACHELLEK

    Odpowiedz

    Przepiękny efekt końcowy, cudowna metamorfoza, a te kolorki! Jestem zachwycona 🙂

    • malgosia

      dziękujemy!

  • Anonimowy

    Odpowiedz

    Gosia nic dodać nic ująć !!! Efekt zaskakujący i cieszy oczy 😉 Dziękuję za inspiracje i nieocenioną pomoc !!!

    • malgosia

      Wyczuwam komentarz współautorki przemiany:) Aniu, czekam na kolejne transformacje!

  • Adriana Szweda

    Odpowiedz

    Hehe kochana mam identyczną, zajrzyj do mnie http://thirdfloorno7.blogspot.com/2014/09/konsolka-art-deco-1962-rok.html .Trochę żałuję ze zrobiłam ją całą na biało , bo teraz szufladki i półkę zostawiłabym drewniane.W mojej fornir się wybrzuszal, masakra jakaś ale dałam radę.Wasza wyszła super, tak świerzo i letnio.Pozdrawiam serdecznie.

    • malgosia

      ha, widziałam ją! też planowałyśmy zostawić drewniany blat ale za dużo forniru się zdarło podczas szlifowania z dzikim zapamiętaniem:) no i byłoby widać, stąd woskowanie białym woskiem, które zakryło plamy

  • Anielska Aniela

    Odpowiedz

    Podziwiam ile pracy włożyłaś w ta konsolkę , a efekt końcowy zachwyca 🙂

  • szWaczka

    Odpowiedz

    cudo:)

  • Manufaktura Pomysłów

    Odpowiedz

    pięknie się prezentuje 🙂

  • Manufaktura Pomysłów

    Odpowiedz

    pięknie się prezentuje 🙂

  • Dekoland Blog

    Odpowiedz

    trafiam na ten post znowu, i znowu i nie moge się napatrzeć. Cudne! Moje ulubione kolory, metamorfoza po prostu genialna! 🙂

  • @neK

    Odpowiedz

    Czy ja dobrze zrozumiałam? Najpierw robiłyście woskowanie aby przykryć przetarcia/dziury od szlifierki, a później malowanie farbą?

    Gdzieś czytałam, że wosku nie należy malować z racji tego, że jest dość tłusty. Nie będzie się trzymać. To jak to jest z tym woskiem?

    • Małgosia Budzich (Odnawialnia)

      nie, nie malowałyśmy wosku:) wosk poszedł tylko na blat, a zabawa z kolorami i przemalowywaniem była tylko na nogach i półce pod spodem

  • Anonimowy

    Odpowiedz

    świetnie to wyszło, a co to jest ta metoda suchego pędzla? przymierzam się do pierwszej w życiu metamorfozy i chciałabym uzyskać podobny efekt, będę wdzięczna za wskazówkę

    • Małgosia Budzich (Odnawialnia)

      trzeba zamoczyć końcówkę pędzla w farbie, następnie opukać pędzlem starą tekturę tak aby włosy były prawie suche, nic nie może z nich ściekać i dopiero takim pędzlem nakładamy farbę, stukając nim w podłoże – czyli ruch idzie z góry a nie tak jak przy normalnym malowaniu – z boku. Tapujemy pędzlem zostawiając smugi, ciapki,

  • Joanna Majewska

    Odpowiedz

    Patrzę na te piękne zdjęcia… zazdroszczę. Przede mną tyle pracy na moją szafeczką RTV. Od 1956 nieodnawiana…

  • Anna

    Odpowiedz

    Mam taki sam stolik po moich dziadkach. Stolik był pomalowany na czarno, ściągnęłam z niego farbę i na razie medytuję co dalej z nim zrobić, osobiście lubię kolory dąb sonoma.
    Nigdy w życiu nie robiłam żadnej metamorfozy mebli ale po zobaczeniu tego stolika i przejrzeniu tego bloga spróbuję moich sił. Dam znać co wyszło.
    Ania

    • Małgosia Budzich

      koniecznie! trzymam kciuki za realizację – w sieci jest sporo renowacji tego stolika, to byl kiedyś bardzo popularny model i obronił się po tylu latach 🙂

  • Anna

    Odpowiedz

    A tak w ogóle Pani Małgosiu, gratuluję pasji którą Pani posiada. Bardzo mnie Pani zainspirowała do nie wyrzucania „starych gratów”. Tylko nie wiem czy dam radę sama to wykonać, Czytam Pani wskazówki i będę się do nich stosować

    • Małgosia Budzich

      miło mi, że zainspirowałam, w razie czego piszcie z pytaniami na maila!

Zostaw komentarz

Close